GRUZIŃSKIE KLIMATY

Marzec 24th, 2014

Po trzech tygodniach od urlopu, w końcu udało się wybrać kilka zdjęć, które mam nadzieję chociaż w małym stopniu oddadzą klimat panujący w Gruzji (i nie mówię tu o pogodzie). Dzięki temu, że cały wyjazd zorganizowaliśmy sami była okazja żeby poznać lokalesów, zakosztować gruzińskiej kuchni i trochę off-roadu.
Bilety do Kutaisi udało się kupić już pół roku przed wyjazdem za wesołe 150 zł w dwie strony, co szczerze mówiąc było bodźcem do zorganizowania całej wycieczki. Potem było już tylko ciężej. Noclegi w Gudauri, czyli największym kurorcie zimowym w Gruzji są o dziwo stosunkowo drogie w porównaniu do całej reszty kraju. Ale nie było opcji żeby się wycofać. Koniec końców udało się znaleźć bardzo przyjemny hostel, który nawiasem mówiąc jest współprowadzony przez Polaka (Pozdrowienia dla Pitera). Z ręką na sercu możemy polecić tą miejscówkę wszystkim zainteresowanym – Hostel Happy Yeti.
Transport z lotniska do Gudauri też do tanich nie należy ze względu na odległość (300km). W zimie przejazd marszutką, czyli najtańszym, dostępnym środkiem lokomocji wydaje się być wątpliwym wyborem dlatego musieliśmy znaleźć jakąś alternatywę. Wybór padł na Georgian Bus. Jak się okazało wybór zupełnie trafiony. Rezerwacja miejsc przez internet a na lotnisku szybkie przejęcie bagażu i odjazd 1,5h przed planowanym wyjazdem (w Gruzji rozkłady jazdy to pojęcie względne, jest komplet to jedziemy). Droga, jak się domyślacie do spokojnych nie należała. Pomimo tego, że był środek nocy, nie zmrużyliśmy oka. Telefon i papieros to chyba standardowe wyposażenie gruzińskiego pojazdu, a raczej jego kierowcy. Wyprzedzanie na trzeciego pomiędzy tirami to ich numer popisowy. Około godziny 3 nad ranem czasu lokalnego całowaliśmy ziemię w Gudauri. Większość podróży spędziliśmy właśnie tutaj próbując odnaleźć pozostałości świeżego śniegu na stokach, a raczej poza nimi. Mieliśmy niesamowite szczęście. Od 20 lat nie pamiętają tak słabego sezonu, śniegu jak na lekarstwo. Ale dzięki temu część czasu poświęciliśmy na poznanie prawdziwej Gruzji i znalezienie dobrych miejscówek freeridowych. Jak pogoda dopisze Gudauri zamienia się w raj dla wielbicieli świeżego puchu i jazdy poza trasami. Te góry urzekły nas swoją różnorodnością i spokojem, którego nie uraczymy w większości alpejskich, a tym bardziej polskich kurortów.
Trochę się rozpisałem, ale nie po to się tu zebraliśmy żeby czytać moje wspominki z wakacji, więc wrzucę kilka zdjęć. Na pierwszy rzut nasz trip na stopa do Kazbegi.


Swojski klimat czuć w całym miasteczku. Mieliśmy wrażenie, że na jednego mieszkańca przypada 5 sztuk bydła, jedna świnia i ewentualnie sabaka.
Generalnie cofamy się do czasów liczydła w sklepach i przeterminowanych towarów na półkach. Naszym numerem jeden został Google Market (widocznie strategia marki na rynkach wschodnich jest mocno zróżnicowana).
















Jedyne miejsce, które zbliża nas do Europy to pięciogwiazdkowy hotel z niesamowitym widokiem na górę Kazbek (5033.8 m n.p.m)
















W Kazbegi poznaliśmy Gieorgij’a, który pokazał nam jak wygląda gruzińska gościnność. Obiecaliśmy wysłać mu zdjęcia psa. Pytając o adres usłyszeliśmy Gruzja – Kazbegi (mamy nadzieje, że dojdzie).






















Żeby nie wyjść na takich, którzy nie lubią zwiedzać na koniec odwiedziliśmy klasztor Cminda Sameba, z którego rozpościerał się przepiękny widok na pobliskie szczyty.
















I jeszcze kilka zdjęć ze spaceru po Gudauri.






















A teraz główny cel naszej wyprawy :)

























Przedostatni dzień i super trip z przygodami do stolicy. Przy okazji pozdrawiamy całą ekipę z honkera! Dzięki za szampana, pierwsze wino, drugie wino, trzecie……
















DIY, czyli water drops po polsku.

Grudzień 30th, 2013

Dzisiaj kilka zdjęć kropelek. Łatwe do zrobienia… jeśli tylko masz do dyspozycji elektroniczny system dozowania kropli, system wyzwalania lamp z belką laserową itp. Ale kto by chciał wydać 800 dolarów, żeby zrobić sobie zdjęcie na ścianę w kuchni :)

Przy tego typu zdjęciach mamy dwie możliwości żeby zamrozić ruch:

1. Możemy to zrobić za pomocą migawki, czyli ustawiamy krótki czas naświetlania np. 1/6000 czy 1/8000 lub krótszy.
2. Możemy zamrozić ruch błyskiem lampy. Tak też zrobiłem w tym przypadku.

Jak się do tego zabrać? Po pierwsze, należy wykonywać zdjęcia w zupełnie zaciemnionym pomieszczeniu. Zdjęcie naświetli się w momencie wyzwolenia lampy błyskowej. Czas naświetlania nie ma tu większego znaczenia (np. przy ustawieniu migawki na wartość 5 sek czy 1/200 i F/11 efekt będzie taki sam pod warunkiem, że nie zmienimy ustawień lampy błyskowej). Przy tym ustawieniu należy pamiętać żeby lampa błyskowa była ustawiona na jak najniższą moc błysku. Czemu takie ustawienie ma znaczenie? Im większa moc lampy, tym dłuższy czas błysku, co może spowodować poruszenie na zdjęciu. Aby uniknąć dużych szumów staram się ustawiać jak najniższe ISO.

Żeby uzyskać efekt zderzających się kropli woda musi spadać z częstotliwością dziesięciu kropli na sekundę i musimy uchwycić dwie pierwsze krople. Do uzyskania bardziej efektownych kombinacji musimy użyć większej ilości dozowników. Żeby moje krople przybrały ciekawy kształt dodałem do roztworu w dozownikach odrobinę gumy ksantanowej, która zwiększyła gęstość wody i nadała jej sprężystości. Często stosuje się także barwniki spożywcze żeby nadać kroplom konkretny kolor, wtedy efekt jest ciekawszy. To chyba wszystko jeśli chodzi o samą wodę.
Kolory tła uzyskałem zakładając na lampy błyskowe kolorowe żelki, co zaznaczyłem na szczegółowym diagramie pod zdjęciami. Same lampy ustawione były za plexi w kolorze mlecznym, dzięki czemu uzyskałem bardziej rozproszone światło. Ustawienia aparatu też znajdziecie na diagramie.
Ciekawostka. Podczas focenia często zamiast pożądanego efektu z wody wyłaniają się starcy, dzikie kaczki i inne pokraki, takie jak łabędź na załączonym obrazku.
Smacznego :)





















GOORAL i Kasia Sochacka w Krakowie

Grudzień 18th, 2013

W dniu 17 Listopada w krakowskim klubie Kwadrat odbył się charytatywny koncert z cyklu Hau’asujemy organizowany przez portal KARMIMYPSIAKI.PL

Hau’asujemy – to nowa inicjatywa ogólnopolskiej akcji Karmimy Psiaki. Nadrzędnym celem jest zebranie środków na budowę pierwszego w Polsce Ogólnopolskiego Centrum Adopcyjnego dla Psiaków.
Tak więc jeśli kochacie zwierzaki i chcecie pomóc KLIK.

Zagrali: GOORAL, KASIA SOCHACKA i RED HEELS .

O samym koncercie nie będę się rozpisywał. Wrzucam kilka zdjęć, a poniżej filmik z WOŚP żebyście mogli zobaczyć jak się skacze na koncercie GOORALA ;)




































NOVIKA

Grudzień 11th, 2013

Sesja z cyklu “rozwal pół mieszkania dla jednego zdjęcia”. Tym razem sesja domowa. Po małym przemeblowaniu w pokoju śmiało mogłem rozłożyć statyw w kuchni ;)
Portret wykonany z dwoma źródłami światła. Jedno z nich to prymitywnej budowy chińska żarówka o mocy 24W (barwa zimna). Jako, że nie miałem drugiej lampy, a chciałem podświetlić tło byłem zmuszony użyć tego cuda. Niestety stosując takie oświetlenie musiałem resztę ustawień dostosować do mocy żarówki, stąd czas 1/100 na aparacie i ISO 400. Normalnie ustawiłbym światło główne, potem całą resztę, a na końcu źródło światła za modelką, ale jako iż lubię marnować czas postanowiłem zrobić wszystko od d….od końca. Za główne światło posłużyła mi SB 900 zamontowana na sofcie 60 x 60, lekko z prawej strony i nad głową modelki. Dokładnej mocy nie pamiętam, ale sądzę, że musiała być w granicach 1/128 – 1/64. Dzięki słabej mocy lampy można osiągnąć mniejszą głębie ostrości ustawiając na obiektywie jak najmniejszy F, w tym przypadku 1,8. Co dalej….hmm…jak bym miał trzecią lampę błyskową do dyspozycji to nie musiałbym używać kartonu ze sklepu plastycznego ;) Ale skąd trzecia lampa jak nawet drugiej nie miałem Oo
Po co karton? Karton biały, A1 ;) Użyłem go do rozjaśnienia cieni, które powstają przy stosowaniu górnego oświetlenia. To chyba na tyle jeśli chodzi o ten dość chaotyczny setup.


Co do postprodukcji to standardowo czyszczenie zbędnych elementów takich, jak pojedyncze włosy, ślady od makijażu itp. Dodge & burn najprostszym sposobem jaki znam ;) . Kontrast i trochę dłubania w kolorach. Dacyt.

Pozowała cudowna Novisia ;) Za jakiś czas zobaczycie ją w wersji analogowej ;)




Koncert Czesław Śpiewa w klubie Alchemia

Wrzesień 2nd, 2013

Chciałem napisać, że dawno nie wrzucałem nic koncertowego na bloga, ale jak patrze na datę ostatniego posta to stwierdzam, że słowo “koncertowego” mogę śmiało skreślić ;)

Bardzo miłe zakończenie wakacji zaserwował nam krakowski klub Alchemia. Dwa dni koncertowe z Czesławem Mozilem
i jego duńskimi przyjaciółmi. Poniżej fotorelacja z piątkowego koncertu. Pomimo, że to był drugi dzień grania ekipa dawała radę, wszyscy wymiatali, jednak największy ‘szacuken’ dla Jacobsa za dmuchanie w ten wielki suzafon czy jak to się tam nazywa. Ja bym odpadł po samym wniesieniu tego kolosa do klubu ;)

Przy okazji koncertu mogłem przetestować D800 w warunkach bojowych, bo raczej nie mogę powiedzieć, że było jasno. Większość zdjęć robiona przy ISO 3200, kilka przy 4000. Autofokus nie świruje w tak trudnych warunkach co jest miłym zaskoczeniem :) większość zdjęć trafionych. ISO spokojnie można zwiększyć, bo szum stosunkowo niewielki. Co do postprodukcji to za wiele nie ruszałem, WB ustawione na koncercie, kilka zdjęć ekspozycja na minus, lekka poprawa kontrastu i to by było na tyle… a i jeszcze nowe logo, szaleństwo. Szum tak mały, że nie było sensu go ruszać :)

Smacznego i pamiętajcie… WIĘCEJ BASU ;)





































































 

© 2010 Marcin Malicki Fotografia Kraków | All Images Copyright ... | Blog Theme Created by LJP & SLR Lounge
Fotografie są własnością autora. Wykorzystywanie i powielanie ich bez zgody autora jest zabronione.